wtorek, 25 listopada 2014

Prolog

         W szklanym kieliszku lśniło wino . Na śnieżnobiałym obrusie stał talerz z rozpoczętym posiłkiem.  Gdzieś z oddali docierały do uszu , takty spokojnej melodii . Słońce mocno świeciło, docierając do gości przez szklany dach . Mała restauracja , blisko centrum jak zwykle o tej porze wypełniona była niemal po brzegi . Atmosfera i wspomnienia sprawiły , że czuł się tu jak za dawnych lat . Najlepszych lat . 
      Wstał gwałtownie odsuwając krzesło . Robiąc tym nie mały hałas. Jednak nikt nie zwrócił na to  szczególnej uwagi . Przeżycia minionych lat dodały mu siły i odwagi.  Czarny podkoszulek , idealnie podkreślał szerokie ramiona i wąska talie . Włoskie słońce , delikatnie rozjaśniło mu włosy . Blask świec , podkreślał nieskazitelny błękit jego oczu . Dotknął opuszkami palców wierzch kieliszka pełnego wytrawnego alkoholu . Przez ułamki sekund poczuł się tak , jakby znów wróciły dawne czasy . Wciągnął gwałtownie powietrze , odszedł  stołu  i wspomnień. Podszedł do lady , chcąc zapłacić za swoje zamówienie . Siedziała tam królowa lokalu Pani Krystyna . Spojrzała na niego wszystkowiedzącymi oczyma .Kiedy chciał zapłacić ujęła jego dłoń. 
-Nie trzeba – uśmiechnęła się – Cieszę się , że wróciłeś 
- Pamięta mnie pani ?
-Trudno jest kogoś takiego zapomnieć . Trudno was zapomnieć – poprawiła się po krótkiej chwil.
- Minęło bardzo dużo czasu . Wiele się zmieniło .
-Tak- popatrzyła na niego z iskierkami wiary w oczach – ale nie jest jeszcze za późno .
- Już wtedy było za późno – odpowiedział pełnym spokoju głosem 
- Nigdy nie jest za późno .-  wstała z krzesełka , by móc się bardziej przyjrzeć – Cierpicie , ale miłość uleczy ból , którego czas nie potrafi uleczyć .
- Tylko ja kochałem , i ja cierpiałem .
-Och ! Nawet nie wiesz jak się mylisz . Jak bardzo się mylisz. 
Uśmiechnął się smutno , kręcąc głową .
- Przekonasz się – jej głos był cichy , ale pewny .
- O niczym się nie przekonam -  ucałował delikatnie jej dłoń – O niczym.
 Wzruszył lekko ramionami i skierował się ku wyjściu z restauracji .Pani Krystyna patrzyła na niego z bólem rozmyślając o umarłej miłość . 


__________________________________
Tak  wiem ,że z Kurkiem  jest mnóstwo opowiadań  z przeróżnymi wątkami . Ale mam do niego taki własny sentyment , zarówno do tekstu który będziecie (mam nadzieje ) czytać , jak i do samego Bartosza .Postaram się, żeby odcinki były regularnie - każdy  wtorek. 
A teraz zapraszam  na odrobinkę mojego prywatnego Bartosza Kurka .
Pozdrawiam serdecznie .

1 komentarz:

  1. Zaciekawiłaś mnie i to bardzo :D no nic czekam na rozwój tej historii.

    + Moim skromnym zdaniem świetnie piszesz! Także życzę dużo weny :D

    OdpowiedzUsuń